piątek, 3 czerwca 2016

Biała podłoga w kuchni, czyli niezły świr.

Pamiętacie, że w lutym postanowiłam zrobić coś z moją znienawidzoną podłogą w kuchni i jadalni? No właśnie. Jak postanowiłam, to poszłam za ciosem. Jednej rzeczy nie można mi zarzucić- cierpliwości. Jak coś mi do głowy wpadnie, to już i natychmiast. No i jak to zwykle bywa, nie zawsze są tego dobre efekty. Ale po kolei. Na podłodze miałam płytki, nieprzemyślany zakup. Miały wyglądać na stare i podniszczone, a z biegiem czasu wyglądały po prostu na wiecznie brudne. Nie mogłam już na nie patrzeć. Wymiana podłogi nie wchodziła w grę. Po pierwsze, dwa lata temu przyrzekłam sobie i mojemu mężowi, że teraz to już w kuchni koniec remontów. Ostatni remont z burzeniem ścian, zrywaniem podłóg i wymianą okien oraz wybijaniem ogromnej dziury w ścianie, żebym mogła mieć dodatkowe drzwi z jadalni przed dom, dał się nam tak we znaki, że mieliśmy serdecznie dość. Gotowanie w kuchni, w której leżą stosy gruzu, kurz nawet w lodówce i skakanie po deskach.... nigdy więcej! W dodatku muszę się przyznać, że to, co dziś mnie zachwyca, za miesiąc mi się nudzi, więc od 10 lat w domu jest ciągły remont. Mój mąż znosi to ze stoickim spokojem, akceptuje moje najbardziej szalone pomysły wnętrzarskie, w dodatku wszystkie te pomysły własnoręcznie realizuje... Sami wiec rozumiecie, że nie chciałam przegiąć.
Ponieważ już dawno zachwycają mnie białe podłogi, a nawet posiadam malowane na biało, drewniane schody na piętro, pomyślałam : raz kozie śmierć ! Kto mi nie da pomalować płytek?
Malowanie podłogi w środku zimy? Niezbyt mądry pomysł.
Farba Flurethan farba - Flügger, sprawdziła się na schodach, to i tu się może sprawdzi. U mnie w mieście nie ma, trzeba jechać 50 km. W dodatku biała, a ja kocham biel, ale nie śnieżną, tylko taką wiejską śmietankę, zabarwioną lekko starością. Trzeba dorabiać w mieszalniku ( wie Pani, ze nie dorobimy takiej samej w razie awarii?), drobnostka. Malowanie przez tydzień. Najpierw podkład schnie, czekamy, potem malowanie. Śmierdzi niemiłosiernie, okien nie ma jak na noc otworzyć, bo zima... W dodatku wszyscy chcą jeść, pić, sięgnąć coś koniecznie z kredensu w jadalni i cała masa innych kłopotów. Wreszcie efekt mnie zachwyca! Już ją kocham! Absolutnie!


Niestety, radość dwa tygodnie. Potem święta, masa gości....gotowanie, bałagan... Przesuwane krzesła zdzierają farbę, spadające przedmioty powodują fatalne odpryski. Ogólnie serce się kroi. Porażka.
Przez 2 miesiące cierpię wchodząc do kuchni i rozmyślam, co dalej. Może lakier? Pan ze sklepu odradza. Nie pozostaje nic innego, jak próbować zrobić poprawki. I tu moje znienawidzone płytki mają jedną zaletę. Można poprawiać po płytce, nie widać różnic, na gładkiej tafli by było nie do przeżycia. Maluję sama, po kawałeczku, tylko płytki "uszkodzone. Nawet nie truję mężowi, moja wina. I wiecie co? Trzyma się! Hurra! Uratowane! Przy otwartym oknie i drzwiach rano pomalowane, wieczorem można delikatnie wejść, w mięciutkich skarpetach... Co za ulga.
To teraz mogę się dopiero cieszyć z efektów :)






Do dziś nie wiem o co chodziło? Czy za wcześnie chodzone? Czy za chłodno i wilgotno? Czy farba podkładowa do kitu? Pan ze sklepu zaklinał się, ze pierwszy raz się zdarzyło, żeby farba złaziła.
Muszę wierzyć na słowo. Ta sama farba na schodach już 5 lat i super.
Co by nie było, jest dobrze.
Widniej, przestronniej, łatwiej umyć :) Z moimi białymi meblami i jasnymi ścianami tak :


Wejście do kuchni. To jest kuchnia, nie wszyscy wierzą. Gdzie są szafki? Szafek nie ma, bo ich nie lubię. Wielka komoda robi za blat roboczy, a zlew i płyta zabudowana ściankami z "babcinymi" płytkami. Żadnych wiszących szafek.  Nie lubię ciasnoty, wciąż mi mało światła i przestrzeni. Najchętniej bym mieszkała w lofcie.  Żadnych drzwi nie posiadam, nawet do sypialni. Ściana z kuchni do jadalni wyburzona, drzwi też.


Zamiast szafek witrynka na podręczne  przedmioty



I pełno półek zrobionych przez mojego męża ze starych desek.




Trochę detali:



Stół wam kiedyś pokazywałam tu: http://nutkanostalgii.blogspot.com/search?updated-min=2014-12-31T15:00:00-08:00&updated-max=2015-10-17T16:22:00%2B02:00&max-results=25&start=5&by-date=false


Nie jemy przy nim, jest tylko "kawiarnią". dwa metry dalej jest stół w jadalni.

Trochę jadalni:




"Dzieciowy" stoliczek z krzesełkami dla wnuków, kiedy przychodzą w odwiedziny :)










A wiecie, co mnie cieszy najbardziej? Ani jedna rzecz nie została kupiona w sklepie. Wszystko, od mebli, po najdrobniejszy przedmiot wykonaliśmy własnoręcznie. Część kupiliśmy na starociach , część z odzysku, niektóre rzeczy uratowane przed wyrzuceniem na śmietnik.
Przy odrobinie chęci i dużym nakładzie pracy mamy rzeczy, których nie ma nikt inny. Rzeczy "moje", z duszą i kawałkiem serca. Każdy ma swoją historię i każdy o czymś nam przypomina. Jak ta ławka z kuchni mojej mamy, na  której cztery siostry przez lata całe siadały na pogaduchy z mamą.
I chociaż tamtego świata już nie ma, to jego cząstka jest w moim domu.
A żeby nie było zbyt dużo lukru, to przyznam się, że dla niektórych jesteśmy mocno zbzikowani.
Czasem są to w drzwiach domu głupie miny, czasem zdarzają się i komentarze. Ostatnio zdarzył się znajomy, który po wejściu do naszego domu oznajmił zgorszony bez żadnego skrępowania : " No wiecie, żeby tak mieszkać to trzeba mieć naprawdę niezłego świra! "
Dopiero po jego wyjściu dotarło do mnie, że to nie był żart.
Ale wszystkim krytykantom mówimy stanowcze nie :) i żyjemy dalej  po swojemu :)  :) :)
I wszystkim Wam, Kochani tego życzę! Róbcie swoje, każdy ma prawo żyć tak, jak chce :)
Na dziś koniec tej prywaty :)
Życzę Wam pięknego, słonecznego weekendu w domach, na działkach i w ogrodach. Tam sporo pracy pewnie u wszystkich. Ostatnie burze szkód narobiły. Moje surfinie zniszczone, mam nadzieję, że dojdą do siebie.
Pamiętacie, jak pisałam, że nic w tym roku nie robię na działce? Złamałam się trochę i w szklarence rosną pomidory, cukinie i ogórki oraz wymarzone dynie, których nasiona niespodziewanie przysłała mi Ania ze Szczerego Pola. Kochana! Pamiętała, ze rok temu o takich marzyłam :) Dziękuję, Aniu, dobra duszyczko. Takie to miłe...
Buziaki serdeczne przesyłam wszystkim
Dorota

58 komentarzy:

  1. Zakochałam się w Twoich domowych zakątkach...
    Cudownie, biało, sielsko i elegancko!!!
    pięknie!!!
    wspaniałego weekendu kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Chociaż za mną ostatnio trochę różowe dodatki chodzą, to biel nie nudzi mi się absolutnie. Niektórzy myślą, ze biel jest zimna i nudna, a przecież ma tyle odcieni :)
      Miłego wypoczynku Ci życzę, buziaki :)

      Usuń
  2. Po pierwsze mąż, wspaniały :) nie każdy zaakceptuje te ciągłe zmiany, a Twój Ci jeszcze pomaga. Po drugie zdecydowanie się z Tobą zgadzam, by żyć po swojemu, nie zwracając uwagi na krytykę. Po trzecie masz naprawdę piękny dom, meble z duszą, własnoręcznie robione, zazdroszczę zwłaszcza tej ławki, coś niesamowitego. Mi zostało tylko stare porzadne krzesło przy którym odrabiałam lekcje i stolik nocny, ale jest :) i po czwarte naprawdę odważna z Ciebie kobitka żeby przemalować płytki, ale przyznam, że wyszło świetnie. Być może faktycznie za pierwszym razem było za krótko by porządnie wyschły, nie ta pora roku. Generalnie bardzo mi sie u Ciebie podoba. No i ta przestrzeń :) pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda rzecz z domu rodzinnego to piękna pamiątka, którą z czasem ceni się coraz bardziej.Boli mnie bardzo, jak widzę wszystko wyrzucane na śmietnik z domów po staruszkach. Czasem po tygodniu nie ma śladu po człowieku...
      A co do męża, to ciii...nie wolno chwalić za bardzo. :) Ale wiem, ze to raczej rzadki przypadek :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Możecie się do mnie wprowadzić na rok?Za wikt , opierunek i pobyt w fajnej okolicy chce ,żeby moja kuchnia wyglądała tak jak wasza!!!:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie Ty, Gosiu, mieszkasz? To może to przemyślimy? :) :) :)
      Zwłaszcza ten wikt mnie nęci, bo nie cierpię gotować :) :) :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Pięknie i biało... tak lubię! Znajoma pomalowała płytki w łazience na biało - efekt super, niby nic, a tak radykalna zmiana... Mnie najbardziej zachwycił kredens, cudo! Półek nie lubię - mam je ograniczone do minimum, bo... nie lubię ścierać kurzy! Naljepiej wszystko pochowałabym w witrynkach - dlatego bardzo Cię podziwiam, nie tylko za piękny wystrój i detale, ale i ogrom pracy włożony w utrzymanie tego... Pozdrawiam ciepło! Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurze to ogromna bolączka, chętnie bym ja na kogoś zrzuciła, ale nie ma amatorów :) A moja starsza córka, która juz z nami nie mieszka, twierdzi nawet, ze nie ma takiej osoby, która by do mnie przyszła sprzątać, za żadne pieniądze :) I chyba coś w tym jest, niestety :) Więc w temacie kurzu to Cie rozumiem, jak sie da, to przymykam na to oko :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. o jak mi się ten wasz świr podoba !!! jest pięknie, klimatycznie, domowo, inaczej, podziwiam i podziwiam i mimo że tyle sprzątania bo "gadżetów" na wierzchu mnóstwo to dla mnie to jest dom prawdziwy (też mam takie wystawki i dobrze mi z tym!), pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Inaczej", to słowo słyszę wiele razy :)I bardzo mi się to podoba :)
      Ale gdyby nie to sprzątanie, to faktycznie pełnia szczęścia..:)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  6. Pięknie, pięknie z duszą i sercem : ) I ta satysfakcja, tyle ocalonych przedmiotów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Satysfakcja ogromna :) Często powtarzam, ze jeśli drewniane albo metalowe, to zawsze do uratowania albo przerobienia :) Co by to nie było :)
      Miło mi bardzo, pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Dorotka, zszokowałaś mnie :) Przepiękna kuchnia! :) Gratuluję Ci serdecznie takiego zakątka!
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam :) Bo się rumienię :)
      Kawał roboty, ale i tak wciąż coś zmieniam :) I chyba nigdy nie przestanę :) To juz taka choroba nieuleczalna :) Buziaki :)

      Usuń
  8. Dorotko, jak przestrzeń u Ciebie,no piękna kuchnia:) A krytykantów nie brakuje,najważniejsze,że nam się podoba.A dynie niech dadzą dużo owoców!Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będziemy się nimi przejmować :) Jak to klasyk śpiewał "róbmy swoje, róbmy swoje..."
      Pozdrawiam, buziaki :)

      Usuń
  9. Brawo!!! Wszystko to sami zrobiliście-ogrom pracy włożony a efekty zachwycające! No i ile satysfakcji się ma,że to ja sam,własnymi rękoma!
    Ach jak mi się marzy podobny stół do kuchni-taki jasny z szufladkami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to cieszy najbardziej :) Dziękuję, pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  10. Jesteście niesamowici - Wy i Wasz świr : )))Przepięknie się wszystko prezentuje,brawo,owacje na stojąco : )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrana z nas para :) Dziękuję :) Pozdrowionka serdeczne :)

      Usuń
  11. Wygląda przepięknie, trzymam kciuki, żeby nic się złego z nią nie działo, żeby wciąż była piękna i nieskazitelna :)
    Domowe kadry wspaniałe, napatrzeć się nie mogę :0
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie wszystko ok, nawet spadające pokrywki nic nie robią :)
      Zobaczymy po najazdach wnuków :)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  12. Jestem pod wrażeniem Dorotko Twojej kuchni, jest cudowna, magiczna :-)
    Podłoga wygląda super, miałaś bardzo dobry pomysł, z jej umalowaniem. Mamy teraz taki wybór farb, że trzeba z nich korzystać, zawsze to szybszy i tańszy remont.
    Jeszcze raz obejrzę zdjęcia, bo bardzo mi się podobają :-)
    Miłej niedzieli:-) Pozdrawiam ciepło:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, Aniu :) Masz rację, czasem warto spróbować czegoś nietypowego :) Pozdrawiam, miłego weekendu :)

      Usuń
  13. Przepiękne wnętrze, ostatnio ogladałam w artcore jasne drewno, rewelacyjnie by tutaj pasowało, nadałoby jeszcze lepszego klimatu tej kuchni, która i tak juz sama w sobie poprzez te mebelki robi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, miło mi bardzo :) Trochę drewna zostawiłam, ale ja najbardziej lubię rustykalny dąb :)
      Miła wizyta :) Dziękuję :)

      Usuń
    2. Kojarzę artcore, widziałam ich deski jakis czas temu, ogólnie teraz jets bardzo duży wybór. Wnętrze wyszło nieziemsko, wygląda jak taki mały raj, coś pięknego! brawo!

      Usuń
  14. Dorotko, po prostu pełny odjazd, mogę "świrować" razem z Tobą.... ale drzwi do sypialni zostawiam! Podziwiam Twoje podłogi i że sie podjęłas takiego wyzwania, wszystko mi tu pasuje i ma swoje miejsce, tez uwielbiam duzo światła. Podziwiam Twoje przedsięwzięcia i wyczucie smaku, którego inni nie mają:))) Pozdrówka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sypialnię mam na końcu domu i najpierw wchodzę do malutkiego pokoju-przedsypialni, wiec bez drzwi nie ma problemu :)
      Bardzo dziękuję, pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  15. Ojejjj, ale u Ciebie pięknie .. Pozdrawiam serdecznie :-D

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie mogę się napatrzyć na Twoje piękne wnętrza:) Pełen zachwyt:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Pozdrowionka serdeczne :)

      Usuń
  17. Przepiękną masz kuchnię!!! Można się w niej zakochać! :) Oglądam już kolejny raz i mogłabym oglądać w nieskończoność:) Prawdziwa kuchnia z duszą. A biała podłoga - cudo! Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł z malowaniem, chociaż trochę szalony, nie był jednak taki zły :) Czasem warto zaszaleć :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  18. :))) czasami boli jak słyszę takie komentarze.....ale jestem dużą dziewczynką, dom jest nasz i my w nim mieszkamy. Nie musi być jak wszędzie a tym bardziej podobać się wszystkim. Moim zdaniem jest to po prostu niemożliwe.Uodparniam się i jak widziałaś robię swoje. Już (oprócz mojego Męża) nikomu nie tłumacze co bym chciała, czy widziała a już na pewno co będziemy robili.
    Czytając Twój post, sercem jestem z Wami. Caluteńkim, no może niewysoka jestem, serce pewnie też niewilekie ale caluteńkim z Wami.
    Masz racje kolorystyka nasza to dwa bieguny, każda kocha swój:)))) - i dobrze, jednocześnie tak bardzo podobne:))))
    Ściskam Cie mocno, pozdrawiam serdecznie
    Ala
    PS. Proszę przekaż Swojemu Mężowi, że nie jest sam. Znam "osobiście" jeszcze jednego, który wiernie ze stoickim spokojem realizuje fanaberie swojej małżonki- z ADHD na max:))) Z czego może się cieszyć...... nigdy się nie nudzi:))))i jest szczęśliwy jak mam do szlifowania D U Ż E "coś"- z grzywki na półtorej miesiąca:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu kochana, czytamy razem z mężem :) BARDZO Ci dziękujemy :) Miło wiedzieć, ze są gdzieś jeszcze tak zbzikowane pary :) Zaglądanie do Ciebie zawsze nastraja mnie pozytywnie :) Buziaki serdeczne dla Ciebie i Twojej drugiej połówki jabłka :)

      Usuń
  19. Bardzo mi się podoba u Ciebie tak ciepło i domowo. Remont kuchni miałam niedawno więc rozumiem Cię doskonale.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swojsko i przytulnie, to chyba w kuchni najważniejsze. Nie potrafię sie zachwycać eleganckimi, "bogatymi" kuchniami robionymi na zamówienie. Kuchnia, nawet jak się niedużo gotuje, to jednak prawdziwe serce domu :) Dziękuję za miłą wizytę, pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  20. Bardzo mi się podoba u Ciebie tak ciepło i domowo. Remont kuchni miałam niedawno więc rozumiem Cię doskonale.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Doroto, Twoje wnętrza mnie zachwycają, jak wiesz, też kocham biel:) I chyba też mam świra w takim razie;) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny taki świr oswojony, to tak trzymajmy i już :)
      Buziaki :)

      Usuń
  22. Uwielbiam takie niepowtarzalne chatki jak Twoja Dorotko. Pięknie tam u Ciebie, tak trzymaj:) Buziaki:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak bardzo mi miło :) :) :)
      Dziękuję, pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  23. CUDOWNIE! Podziwiam Cię za odwagę z tą podłogą, Ja bym się raczej na takie coś niezdecydowała, uparta baba z Ciebie!
    Przeogromnie podoba mi się ta Twoja komoda, jest niezwykła! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odrobina szaleństwa nie jest zła :) A upór to fakt, jedna z moich głównych cech, czy dobra czy zła, to pozostawiam rodzinie :) :) :)
      Pozdrawiam, Dorotko, serdecznie :)

      Usuń
  24. Cudownie, po prostu! Aż chce się zmieniać coś w swoich wnętrzach... niestety ja mam ograniczone pole manewru, bo mieszkanie wynajmuję, ale i tak zawsze da się coś zmienić - obrazek inny zawiesić, obrus inny założyć, kwiatki poprzestawiać ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dokładnie tak, drobne zmiany czasem dają też duży efekt :) a z pewnością dużo przyjemności :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Zakochałam się bez pamięci w Twoim mieszkaniu. Wszystko jest piękne i wyjątkowe, bo wykonane własnoręcznie. Buziaki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama wiesz, że to jest właśnie najmilsze, że robione własnymi rękami i sercem :) Dziękuję, pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  27. Cudna kuchnia! Uwielbiam wnętrza z dusza i nie tuzinkowe. Pozdrowienia zostawiam ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie i dziękuję za miłą wizytę :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  28. Wow! Boska podłoga i cała reszta też! Oby wam długo służyła, nigdy więcej gości! ;D A może moje płytki balkonowe sobie odmienić??? Ha! Ja mam nawet stare płytki w kuchni pod wykładziną, kolor mnie wkurza, nie będzie żal takich starych :)))) Zanotuję sobie ta farbę :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jesteś szalona, mówił Ci to ktoś?
    Kuchnia jest wyjątkowa i z pewnością
    nikt inny takiej mieć nie będzie
    i to jest najważniejsze :)
    Tak trzymaj i świruj dalej!
    Pozdrawiam bardzo cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  30. jak zwykle ubawiłam się opisem działań wszelakich, ale widzę- upór na 300%. kuchnia wygląda pięknie i ja oczywiście wprowadziłabym się tam od razu nawet bez więskzego zapraszania- super

    OdpowiedzUsuń
  31. jejku jest pięknie, jak tu można krytykować

    OdpowiedzUsuń
  32. coś cudownego, dom z duszą, my również staramy się urządzać dom "po swojemu", choć wszyscy znajomi urządzają swoje domy i mieszkania w nowoczesnym stylu. mąż przynosi do domu różne graty, bo "może to uda nam się uratować" :) trzymam za was kciuki i życzę kolejnych niezwykłych prac

    OdpowiedzUsuń
  33. Kochana Dorotko, nadajemy na tych samych falach. Ja też jak coś pomyślę to muszę zrobić tu i teraz nie ma rady, nawet w nocy. Nienawidzę szafek górnych w kuchni, okropność, duszę się.Mieszkanie z duszą i klimatem, cudowności wypracowane,nikt po za tobą nie ma tych samych rzeczy. Musimy się spotkać koniecznie ja też jestem z P.T.Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do siebie: http://nutkanostalgii.blogspot.com